Zygmunt Broniarek

Plotki płotki i GRUBE RYBY

Zalążek prywatnego tygodnika           nr. 541            rok XI

Dlaczego Japonia nie ma Sił Zbrojnych a ma Inne Siły ?

Ambasador Japonii w Polsce, J.E, pan Ryuichi z małżonką, oraz Attache Obronny Japonii, pułkownik Masahito Yajima, także z małżonką, wydali 30 czerwca przyjęcie z okazji Dnia Sił Samoobrony Japonii w rezydencji ambasadora przy ulicy Kawalerii w Warszawie Podaję tak dokładny adres dlatego, że nazwa ulicy pasuje „jak ulał" do charakteru przyjęcia, wojskowego przecież. W dodatku, tak się składa, że rezydencja ambasadora znajduje się w tym samym budynku co ambasada, ale wjazd do rezydencji położony jest jak gdyby z tyłu wejścia do samej ambasady, które znajduje się przy ulicy o także „wojskowej" nazwie - bo Szwoleżerów. Niedaleko mamy ulicę 29 Listopada, a w Łazienkach Królewskich - też w pobliżu - budynek zwany Podchorążówką. Wszystko to związane jest z Powstaniem Listopadowym 1830-31. Jakże by inaczej, jeżeli to właśnie wieczorem 29 listopada 1830 roku, w Noc Listopadową, elewi z Podchorążówki wyruszyli na pobliski Belweder, by pojmać i pewnie zabić rosyjskiego wielkiego księcia Konstantego, wielkorządcę cara w Królestwie Polskim, co się nie udało.

„Dzielnica ambasad"

To wszystko nie miało wiele wspólnego z decyzją o budowie ambasady japońskiej właśnie w tym miejscu, a wiele wspólnego z planowaną budową „dzielnicy ambasad", co się przynajmniej częściowo UDAŁO. Obok ambasady Japonii, przy ulicy Szwoleżerów, stanęła ambasada Republiki Korei czyli Korei Południowej, przy ulicy Kawalerii działa już ambasada Holandii, a teraz właśnie zaczęto budowę ambasady Wielkiej Brytanii, też przy Kawalerii. Już nie mówiąc o tym, że przy ulicy Myśliwieckiej czyli bardzo blisko, prawie „na tyłach" przyszłej ambasady brytyjskiej, działa od lat ambasada Hiszpanii.

Tytuł „attache obronnego", który nosi attache Japonii, zamiast tradycyjnego „attache wojskowego", jest używany obecnie niemal powszechnie. Natomiast nazwa „Siły Samoobrony" używana przez Japonię jest japońską specyfiką. W konstytucji tego państwa przyjętej 3 maja 1947 roku, a obowiązującej do dziś, Japonia zrezygnowała z prawa do prowadzenia wojny; jest to też ta sama konstytucja, w której cesarz zrzekł się cechy boskości, a jedynym źródłem prawa stał się parlament.

Ale ten japoński 3 maja, mając charakter historyczny, przywołuje do pamięci naszą, też historyczną, Konstytucję 3 Maja (1791), chociaż oczywiście ich wszystkie inne cechy są oddalone od siebie na odległość większą, niż ta, która dzieli geograficznie Polskę od Japonii.

Przywrócenie suwerenności

Geneza japońskich Sił Samoobrony sięga wojny koreańskiej, która wybuchła 25 czerwca 1950 roka w wyniku napaści Korei Północnej na Południową. W obronie Korei Południowej wystąpiły zbrojnie USA pod flagą ONZ, a Japonia, sama nie interweniując, stała się niejako automatycznie absolutnie niezbędną bazą dla amerykańskich działań wojennych. Skutki polityczne tej sytuacji były dla Japonii niemal natychmiastowe. 8 września 1951 roku, a więc w czasie trwania wojny koreańskiej, USA i 48 innych nie-komunistycznych państw podpisało z Japonią traktat pokojowy, a USA zawarły z nią dwustronny układ obronny, przywracający jej suwerenność z dniem 28 kwietnia 1952 roku. W dwa lata później, a więc w 1954 roku, nastąpiło to, co sprawiło, że przyjęcie z 30 czerwcu 2009 roku nabrało szczególnego charakteru. W słowach skierowanych do obecnych na tym przyjęciu, ambasador Ryuichi stwierdził m. in.: „l lipca 2009 roku Japońskie Siły Samoobrony obchodzą 55. rocznicę powstania. Aż do chwili obecnej, Japonia w sposób aktywny przyczynia się do stabilizacji pokoju i dobrobytu na świecie...Mówiąc dokładniej, w przypadku współpracy na rzecz odbudowy Iraku, Japońskie Siły Samoobrony, od grudnia 2003 do lutego 2009 służyły wsparciem dla Irakijczyków w postaci takich działań jak opieka medyczna, zaopatrzenie w wodę, odbudowa i poprawa funkcjonowania infrastruktury publicznej, w tym szkół i dróg, a także transport personelu i materiałów pomocniczych. W odniesieniu do przedsięwzięcia na rzecz zwalczania terroryzmu w Afganistanie, od końca 2001 roku, Japonia przeprowadziła działania polegające na dostarczaniu paliwa i wody okrętom państw uczestniczących w operacjach przechwytywania morskiego w ramach Opeeacji Trwały Pokój na Oceanie Indyjskim. Jeśli chodzi o międzynarodowe operacje na rzecz pokoju na świecie, począwszy od 1992 roku, Japonia uczestniczyła w dziesięciu misjach pokojowych ONZ, a obecnie Japońskie Siły Samoobrony biorą udział w Misji ONZ w Nepalu (UNMIN), w Misji Sił Rozdzielająco-Obserwacyjnych ONZ na Wzgórzach Golan (UNDOF) oraz w Misji ONZ w Sudanie (UNMIS). Japonia pokrywa również około 17 proc. budżetu misji pokojowych ONZ, co czyni ją drugim największym kontrybutorem (uczestnikiem w pokrywaniu kosztów) misji ONZ. Dodatkowo, od 1998 roku, Japońskie Siły Samoobrony realizowały osiem międzynarodowych działań ratowniczych w przypadku klęsk żywiołowych na obszarze od Azji, poprzez Amerykę Łacińską, po Bliski i Środkowy Wschód. W celu zwalczania piractwa, od marca tego roku dwa niszczyciele Japońskich Sił Samoobrony uczestniczą w działaniach u wybrzeży Somalii, a od czerwca dwa samoloty P-3C służą w działaniach monitorujących. Japonia jako jeden z wiodących członków założycielskich Inicjatywy przeciwko rozprzestrzenianiu broni masowego rażenia (PSI) czyli tzw. Inicjatywy Krakowskiej (tak jest, powstała ona w podwawelskim grodzie - ZB), współpracuje z Polską i innymi państwami, a także angażuje się aktywnie w zapobieganie rozprzestrzenianiu się broni masowego rażenia".

W obronie własnej w globalnym świecie

Tak więc, Japońskie Siły Samoobrony prowadzą tylko działania, do których upoważnia je ich nazwa - służą OBRONIE WŁASNEJ, ale czynią to w globalnym świecie. Kiedy więc przy powitaniu gości przez pułkownika Yajima, zapytałem go, „czy ze względu na działania Północnej Korei, Japonia będzie miała wreszcie Siły ZBROJNE", on się tylko uśmiechnął, ale odpowiedział przecząco.

Na zakończenie, coś, pośrednio, pro domo sua. Jestem regularnym felietonistą „Trybuny", w której pracuje red. Krystyna Szelestowska, znakomita specjalistka od spraw międzynarodowych. Przeprowadziła ona niedawno z ambasadorem Ryuichi obszerny wywiad na temat stosunków polsko-japońskich, który ukazał się w numerze z 25 maja b.r. Jej pierwsze pytanie brzmiało: „Świętujemy obecnie 90. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych, a dwa lata temu obchodziliśmy 50-lecie ich wznowienia. To szmat czasu i - mimo wojny, w której oba państwa stały po dwóch stronach barykady- bardzo wiele nas łączy. Jak się to zaczynało i jakie wydarzenia, zdaniem Pana, najbardziej zapisały się w pamięci ?".

Konno z Berlina do Władywostoku

Ambasador: „Jako ciekawostkę przypomnę, że prawdopodobnie pierwszym Japończykiem, który odwiedził Polskę, był major Yasumana Fukushima, co zdarzyło się w lutym 1892 roku podczas trwającej 488 dni samotnej, odbytej konno, podróży z Berlina do Władywostoku. Z tamtej podróży zachował się nawet wiersz mający świadczyć o tym, w jakiej kondycji była wówczas Polska: 'Gdym wreszcie znalazł wieś, szarą, posępną // spytałem, gdzieżem zaszedł i jak zwie się ten kraj // Litością zdjęty, dawnych słuchałem opowieści // o Polsce startej ze wszystkich świata map'".

I oto, wychodząc z przyjęcia, otrzymuję dużą, białą kopertę z nadrukiem „Embassy of Japan", a w niej, po polsku, przesłanie ambasadora, które wyżej, w wyjątkach, cytuję, oraz inne materiały prasowe ambasady o stosunkach polsko-japońskich. A wśród nich - ksero pełnego, całostronicowego wywiadu red. Szelestowskiej z ambasadorem Ryuichi. Choć to rzecz naturalna, miło było ten wywiad w tym zestawie znaleźć.

wydawca: A. Szkoda